Category Archives: FOLKOLOGICZNE RECENZJE

Zako_Twory – coś nowego pod Giewontem

Zwykły wpis

Coraz więcej dzieje się pod Giewontem. Co tym razem?

Tygodnik Podhalański pisze o nowym działaniu w stolicy Tatr – ZAKO_TWORY.

Co to za wydarzenie, czego możemy się spodziewać i po co takie zamieszanie?

10349020_633530493383752_2710364426385357485_n

„Bywając wielokrotnie na targach designu w Krakowie i Warszawie, zapragnęłyśmy zorganizować taką akcję w naszym rodzinnym mieście. I tak nasze zimowe rozmowy zaowocowały Zako_Tworami.

Chcemy promować młodych polskich twórców, a także zaprezentować pracę rodzimych artystów.

Mamy nadzieję, że nasza inicjatywa stanie się cykliczną imprezą – jedyną taką pod Giewontem.”  – piszą na fanpage’u Basia Majcher, Blanka Gluzińska i moja imienniczka Paula Rzankowska, trzy góralki, pomysłodawczynie całej inicjatywy.

10155176_602823023121166_1678450363_n

 Zako_Twory będą jednorazowym wydarzeniem w Zakopanem, czy może przerodzą się w cykl wyczekiwany i odwiedzany przez fanów folkloru co roku?

Myślę, że zadecydują o tym przede wszystkim ludzie, którzy odwiedzą targi dizajnu na Krupówkach. Na miejscu będzie można podziwiać całą masę inspirowanych folklorem dzieł i nie tylko, bo znajdą się tam prace prawie trzydziestu artystów tworzących w dziedzinie grafiki, biżuterii, mody itd. Czyli  od ubrań, poprzez zabawki, ozdoby, aż po rękodzieła z drewna, meble i wiele wiele innych.

Zobaczcie namiastkę tego, co będzie można oglądać podczas tegorocznej, dziewiczej edycji przedsięwzięcia.

10389675_633217086748426_5420925593396619714_n  1982256_614923085244493_7001039156841715524_n

10262172_615457691857699_4559079861606420609_n

10298795_627884713948330_3255599539482786207_n

10325794_628335283903273_8759200770964186518_n

10341770_627885227281612_261767361387393364_n

10344808_629449187125216_3089478481553934463_n

Ideą Zako_Tworów jest  stworzenie przestrzeni dla młodych twórców i zaprezentowanie ich dorobku. Stąd całe zamieszanie – chęć promocji i wsparcia młodych, zdolnych ludzi, a przy okazji wspaniała okazja, by pokazać kulturę i pomysłowość spod samych Tatr.
Jeśli chodzi o promowanie owego wydarzenia, to dziewczyny otworzyły fanpage na facebooku, gdzie wstawiają systematycznie zalążki tego co będzie się działo już 31 maja w Zakopanem.
Odbył się również konkurs, w którym sama brałam udział i udało mi się wygrać uroczą torbę z logo. Gdy tylko trafi w moje ręce – obiecuję wrzucić zdjęcie na bloga.
10155946_619639478106187_1980104772341832589_n
Trzymam kciuki za same organizatorki i za powodzenie targów, których jeszcze na Podhalu nie było, oby to było wydarzenie o którym jeszcze długo będzie głośno. 🙂
69590_602822859787849_1527425139_n
(Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym wpisie pochodzą ze strony https://www.facebook.com/zakotwory )
Reklamy

Nie do końca recenzja, czyli „Zakopane odkopane” moim okiem

Zwykły wpis

Wracam z centrum miasta, zatłoczony katowicki autobus daje się we znaki ściskiem, dzięki któremu nie muszę nawet trzymac się uchwytu, bo nie jestem w stanie się przewrócic. Czuję, że w kurtce wibruje mój niedotykowy dorobek, więc z niedającej mi życ ciekawości dopuszczam się niebywale trudnego w tych warunkach zadania – odebrania sms’a.

Odnoszę sukces praktycznie przed samym otwarciem się drzwi na końcowym dla mojej podróży przystanku, klikam „oczytaj” i nie wiem czy przez powietrze którego nareszcie udało mi się dostąpic, czy przez intrygujące „znalazłam książkę o nas!”, robie się weselsza i lżejsza o kilka -przynajmniej w moim przypadku zbędnych – kilogramów.

Moja górska przyjaciółka poinformowała mnie w tamtym momencie o tym, że ktoś podobno napisał książkę o nas i mimo iż wtedy nie wiedziałam jeszcze o co chodzi, uwierzyłam, że to będzie dobry weekend. Nie myliłam się.

Nie myliła się też Jagoda, bo historia, którą serwują czytelnikom autorki „lekko gorszącej opowieści góralsko – ceperskiej” ma swoje istotne źródło w ich życiu prywatnym, czego dowodzi spisana na kartach książki przyjaźń dziennikarek, losy dwóch kobiet, które poznają się pod Tatrami, zakochują się w tym miejscu i stają się sobie bliskie. Czyli zupełnie jak my – dowiedziałyśmy się co nam w sercach zalega na tle krajobrazu gór, tam też zjednałyśmy się poczuciem humoru, poglądami, a przede wszystkim marzeniami. Jedna z nas – zupełnie jak w książce – jest ceperką, druga zaś -góralką i mimo, iż nie mamy córek, które trzeba odprowadzac wspólnie do przedszkola, to tę książkę czytałyśmy jednym tchem, z ogromnym niedowierzaniem, że oto naszą historię kiedyś już ktoś wyprzedził.

Gdy książka działających tym razem w tandemie Pauliny Młynarskiej i Beaty Sabały-Zielińskiej w końcu trafiła w moje ręce wieczór zwolnił. Po długiej kontemplacji nad okładką, oraz gdy już oswoiłam się z wagą i teksturą papieru, zaczęłam pochłaniac słowa wrzucone w to wydanie jakby wyłącznie dla mnie. Telefon nie stygł od moich ciągłych zachwytów sygnalizowanych Jagodzie, która była wtedy niejako sprawczynią tego ambarasu.

I owszem, książka, mimo iż po czasie mam do niej kilka uwag, stała się niejako biblią naszej przyjaźni. Jagna – nazywana tak przeze mnie przez naszego wtedy już wspólnego podhalańskiego bzika- dowiedziała się w jednej chwili z tych prawie trzystu stron tego, o czym opowiadałabym jej przez najbliższy rok i zakochała się w Tatrach jeszcze mocniej. Natomiast ja urozmaiciłam w istotne, czasem brakujące do pełnego rozumienia elementy opowieści moich góralskich towarzyszy, którzy przez lata mojego dzieciństwa budowali mi wrażliwośc i osobowośc z zakopiańskich prawd i ciekawostek.

Przypomniałam sobie jak pierwszy raz wdrapałam się do bacówki, a Tato kazał mi spróbowac „zyntycy”, a nie „żyntycy” (choc nie wiem która wersja jest właściwą). Wróciło też do mnie uczucie, które towarzyszy wszelkim spotkaniom z miejscami będącymi tak zwaną „kolebką historii regionu”. Wróciły do mnie smaki i zapachy, wróciły rozczarowania i tęsknoty. Jednym słowem – wszystko.

Ten tekst nie znajduje się tu po to, bym dzieliła się z Wami swoimi wspomnieniami, doświadczeniami, czy góralską duszą, której jestem nosicielką, lecz w tym celu byście udali się do sklepów, czy bibliotek i przyjęli na kilka chwil do swoich domów i dłoni ten niebywale radujący człowieka sygnał, że możemy wiedziec więcej o folklorze w kapeluszach z piórkiem, czy bez, o rycerzu śpiącym, bądź niezupełnie i o wielu innych, niekoniecznie zaskakujących i nowych dla nas faktach 🙂

Ze względu na to o czym opowiedziałam, oraz na to co przemilczałam – szczerze polecam tę publikację, nie tylko ceprom, by zasmakowali od kulisów góralskości w każdym wymiarze, ale i góralom, aby nauczyli się rozmawiac, zeby zrozumieli, ze tematów, ktore nadal dogłębnie ich dotykają i bolą, da się dotykac kulturalnie i bez wojen poglądów.

pwalkoszzakopaneodkopane