Tag Archives: odpoczynek

Kawa pod tatrzańskim niebem

Zwykły wpis

Czy w Zakopanem da się odpocząć, zregenerować umysł i siły fizyczne nie zakładając górskich butów i nie wychodząc z plecakiem na szlak? Tak!

W dodatku nie trzeba nawet opuszczać ścisłego centrum miasta, ponieważ przysłowiowe dwa kroki od krupówkowego deptaka, możemy zachwycać się wspaniałą panoramą, wygrzewając się jednocześnie na leżakach niemal pod samym podhalańskim niebem. Gdzie? W miejscu, w którym doznamy wyjątkowych chwil dzięki rozkosznej kawie przygotowywanej z pasją.

P_20140420_160517 P_20140420_161503

Odkryłam to miejsce już dawno i jak to bywa w najlepszych historiach – zupełnie przez przypadek. : )

Cafe Tygodnik Podhalański – miejsce, gdzie w upalny dzień uśmiechnięta obsługa uraczy nas kawą mrożoną z lodami waniliowymi, lub kolorowym coctailem, a w deszczowe popołudnie dostaniemy na gorąco co tylko nam się zamarzy – sypaną herbatę, czekoladę z miętą, bądź innym syropem i wiele innych smaków zachwycających podniebienie.

Do dyspozycji gości są leżaki i koce, oraz stworzony specjalnie dla dzieci pokój z zabawkami. W dodatku we wnętrzu lokalu można podziwiać najciekawsze kadry reporterów Tygodnika Podhalańskiego.

IMG_20140420_174758 P_20140420_161511

 

Z tarasu ostatniego piętra domu handlowego Granit znajdującego się przy ulicy Kościuszki 3 rozpościera się widok na Tatry, który możemy stamtąd podziwiać odpoczywając w towarzystwie, bądź samotnie z ulubioną gazetą, czy otuleni kocem, oddając się na chwilę relaksacyjnym melodiom z kawiarnianych głośników.

a 10155599_718590874860005_6663277937698790395_n

 

 

Jeśli jeszcze tam nie byliście czas to zmienić, bo to jedno z tych miejsc, które trzeba umieścić w swoim planie odwiedzin tatrzańskiej stolicy. Nie ma tutaj tłumów, więc słychać własne myśli, a przy okazji stają się one jakby spokojniejsze i bardziej przejrzyste. To miejsce daje inspirację i dobry humor na każdy nowy dzień.

AD. Ostatnie zdjęcie pochodzi z fanpage CTP
Reklamy

Stare Podhale

Zwykły wpis

Dziś folkologicznie, nie do końca logicznie, bo bardzo emocjonalnie i z dozą rozgoryczenia.
Co ludzie mówią o górach, o sercu Podhala? Ano, że oscypki nie mają nic wspólnego z owcą, że po głównym deptaku miasta paraduje w różowych portkach, brudny po szyję Hello Kitty ramię w ramię ze Shrekiem o oddechu wskazującym na wczorajszą dobrą zabawę. Że drogo, że niemiło, że tłoczno i duszno. I gdzie te Tatry?
Kąt widzenia turystów często nie z ich własnej winy nie sięga dalej niż Krupówki, Gubałówka, Kasprowy, Morskie Oko i podobne miejsca sponiewierane komercją. Bo kto ma uczyć spragnionych nowych doświadczeń, odpoczynku i duchowych doznań tego, gdzie zaspokoją wymagania? Takich osób i miejsc, które pomogą w tym aspekcie jest niewiele i niełatwo je znaleźć. Dlatego postanowiłam ruszyć z cyklem „Stare Podhale”, bo choć ten frazes wywołuje skojarzenia drewnianych chałup i nieciekawych czarno-białych fotografii z historią, to obiecuję zdmuchnąć ten kurz stereotypów i zaprosić Was nie jeden raz pod swój dach, oraz dachy innych, do których będziecie chcieli wracać nie tylko na herbatę, lecz na całonocne opowieści tworzące duszę i klimat małopolskiej doliny.

Bądźcie ze mną, bo stawiam sobie poprzeczkę tam, gdzie po drugiej stronie Zakopane nie będzie już takie samo.